Młyn

Dziś miałam istny młyn. Tyle spraw do załatwienia, że nie wiedziałam od czego zacząć. W pracy prezentacja, spotkanie z zarządem, nowe plany, kampanie reklamowe. Nowi klienci, a do tego kilku stażystów, którymi trzeba było się zajęć. W ostatecznym rozrachunku zamiast skupić się na swoich sprawach, musiałam oprowadzać stażystów, wprowadzać ich w ich obowiązki, szkolić, przekazywać dokumenty i tak dalej. Na szczęście dziś w pracy byłam nieco krócej, więc oddałam ich pod opiekę mojego zastępcy. Krótszy dzień pracy nie wynikał jednak z faktu, że mogłam pozwolić sobie na nieco więcej wolnego. Popołudniu czekała mnie wizyta u pani adwokat sprawy spadkowe. Musiałam omówić kilka spraw związanych ze spadkiem po mojej babci. Na szczęście obyło się bez problemów. Dość szybko i sprawnie załatwiłam, co trzeba, a następnie wróciłam do domu. Tam już znalazłam wolną chwilę tylko dla siebie. Urządziłam sobie małe domowe SPA, żeby się trochę odprężyć. Dzięki temu udało mi się szybko zasnąć i nazajutrz wstałam gotowa do działania i zmierzenia się z nowymi zadaniami.