Wiecznie brudna podłoga…

A mówiłam już, że oprócz dzieci – mam też psa?

Nie??? A to przecież tak wiele zmienia…

Mam od kilku lat berneńskiego psa pasterskiego:) Jest cudowny! Uwielbia bawić się z dziećmi, uwielbia spędzać czas z nami – no i nie wyobrażam sobie – żeby nie  był z nami w domu! Jednak – jak wychodzimy do pracy i szkoły – wypuszczamy Limbo na dwór, co by mu smutno nie było (tu zawsze znajdzie się jakiś sąsiad za bramą czy też inne atrakcje;)

No ale… (czy zawsze musi być jakieś ale???):P Moje dywany… moje panele…. moje kafelki…. Jak Limbo wchodzi do domu z podwórka, pomimo wycierania łapek – wszędzie roznosi brud i swoją sierść:(

Codziennie odkurzam (odeszłam już od zamiatania, bo to powodowało tylko przenoszenie kurzu z miejsca na miejsce….). Staram się też zmywać podłogę każdego dnia, ale tego straaaaasznie nie lubię… Czemu?
Bo potem trzeba czekać, żeby podłoga wyschła – a to oznacza ograniczenie dla mojej zwariowanej rodzinki… Najwygodniej mi więc robić to jak już dzieciaki pójdą spać, a Limbo posiedzi w przedpokoju przez godzinkę:P

No cóż – jak nie ogarnę dywanów i podłogi – następnego dnia nie mogę patrzeć na swój dom!